Tytuł Pierwsza Dama nie pojawił się nagle. Zdobycie pozycji zajęło mu dziesięciolecia. Chociaż dokładne pochodzenie tego wyrażenia pozostaje niejasne, zaczęto go aktywnie używać w połowie XIX wieku. Nie miało to jednak charakteru oficjalnego. Była to raczej etykieta kulturowa, która stopniowo zyskiwała na popularności.
Zanim współczesny termin został powszechnie przyjęty, używano innych oznaczeń. Czasami nazywano je Damami. Przy innych okazjach prasa i opinia publiczna nazywały ją po prostu żoną prezydenta. Był nawet okres, kiedy wyrażenie Mrs. Prezydent został użyty. To brzmiało oficjalnie. Zabrzmiało to trochę nienaturalnie.
Potem wszystko się zmieniło dzięki Eleanor Roosevelt.
Jej czas w Białym Domu był historyczny nie tylko dlatego, że była żoną naczelnego wodza. Nie tylko gościła gości na kolacji. Organizowała konferencje prasowe. Pisała codzienną kolumnę. Opowiadała się za prawami obywatelskimi i opieką społeczną. Przemyślała na nowo istotę tej roli.
Dzięki jej rozgłosowi i aktywizmowi termin „Pierwsza Dama” stał się powszechny. Ewoluował od niejasnego opisu do rozpoznawalnego i znaczącego tytułu. Wcześniejsze wersje należą już do przeszłości. Narodziła się nowoczesna koncepcja.
Ciekawie jest pomyśleć o wadze, jaką niesie ze sobą tytuł. Przyzwyczailiśmy się myśleć, że Pierwsza Dama zawsze miała na myśli to samo, co ma dzisiaj. Jednak przez długi czas była to tylko jedna z wielu opcji. Siła tej pozycji nie tkwiła w nazwie. Chodziło o akcję.
Kiedy więc usłyszysz teraz to określenie, pamiętaj: nie zawsze tak było. Zostało pokonane poprzez konsumpcję. Został wzmocniony przez wpływy.
Skąd nadejdzie kolejna zmiana? Tytuł pozostaje ten sam. Rola wciąż się zmienia. Historia jest pisana właśnie teraz.



















